Pumice SPA. Proszek do peelingu - peeling myjący z żelem pod prysznic

Witam serdecznie.
Podczas krakowskiego spotkania blogerek każda z nas dostała niewyobrażalnie wielki zestaw pumeksów od Pumice Spa. W składzie paczki znalazłam jeszcze niedostępny na rynku proszek do peelingu, z którego postanowiłam zrobić właśnie taki peeling do kąpieli na bazie oleju. Ciekawe co mi z tego wyszło?
Zapraszam!


Czego potrzebowałam?
- proszku peelingującego,
- oleju lnianego.
- oleju kokosowego beorganic,
- olejki eteryczne Optima PLUS,
- pusty słoiczek po jakiejś masce do włosów.

Dodatkowo użyłam:
- mydło roślinne 100% z błotem z Morza Martwego,
- płyn do kapieli Johnson Baby,
- żel pod prysznic ISANA.

Wykonanie:
Do pojemnika wsypałam proszek i zalałam wszystko olejem lnianym do uzyskania pożądanej konsystencji. Do tego dodałam ok. 2 łyżeczki oleju kokosowego oraz olejki eteryczne miętowy i pomarańczowy dla "zabicia" zapachu oleju lnianego. Niestety nie do końca mi się to udało gdyż charakterystyczny jego smrodek nadal był wyczuwalny. Początkowo jego konsystencja bardzo mnie zadowalała ale z czasem okazało się, że dodałam o wiele za dużo oleju. Widać to po odstawieniu peelingu na jakiś czas. Proszek opada na dno a olej wypływa do góry. Przez to mój peeling był bardzo wodnisty. 
Po kilku dniach pokusiłam się jeszcze o dodanie mydła roślinnego z błotem z Morza Martwego aby zagęścić konsystencję. W tym momencie mój peeling wygląda jakby krzyczał do mnie "Nie podchodź!" Gdy peelingowałam ciało początkową wersją (z samymi olejami) to bardzo ciężko było zmyć z ciała cały proszek. Musiałam dodatkowo myc się żelem pod prysznic. Na ratunek przybyłam i jednak Kasia, która poleciła abym dodała do niego żel pod prysznic. I to był strzałw dziesiątkę!!!





Moja opinia:
Peeling myjący, który powstał przy wykorzystaniu proszku peelingującego Pumice, olejków eterycznych Optima PLUS, oleju lnianego oraz oleju kokosowego beorganic początkowo nie spisywał się tak jak należy. Drobny proszek w zawiesinie olejowej nie chciał zmywać się z ciała. Dopiero po dodaniu do peelingu żeli do kapieli i pod prysznic stał się idealnym peelingiem myjącym! Drobinki delikatnie masują całe ciało oraz pomagają pozbyć się zrogowaciałego naskórka. Oleje zawarte w peelingu pielegnują skórę,  nawilżają i koją wszelkie podrażnienia a żele dodane na samym końcu pomagają oczyścić skórę i pozbyć się wszelkich pozostałości proszku z ciała. Peeling po tuningu stał się idealnym kompanem każdego mojego prysznicu ;)





FACEBOOK - KLIK
INSTAGRAM - KLIK

20 komentarzy :

  1. Uwielbiam ten proszek!
    Podałaś świetny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja ten proszek używam z samym żelkiem pod prysznic :) muszę dodać jakiś olejek zapachowy o ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno umili Ci to jego używanie :)

      Usuń
  3. a ja bym takim peelingiem nie pogardziła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajna sprawa z tym proszkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest na prawdę bardzo fajny. ja osobiście nie przepadam za takimi drobnoziarnistymi peelinami ale w takim zestawieniu sprawdza się u mnie bardzo dobrze :)

      Usuń
  5. chętnie bym go wypróbowała ;) kolor kusi oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu musze przyznać, że sama jestem zaskoczona intensywnością :)

      Usuń
  6. świetny pomysł na zastosowanie tego proszku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki :) Ależ się ukombinowałam zanim znalazłam idealny dla niego stan :D

      Usuń
  7. Wygląda świetnie :) Mam ten proszek, więc pewnie coś pokombinuje z nim :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chętnie wykorzystam ten przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. a ja myślałam, że się peelinguje samym proszkiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bezproblemowo można go używać solo ale nie na sucho ;P raczej z wodą :)

      Usuń

Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka